Komentarz: Frankowicze ruszają do sądów

25 marca będzie przełomowym dniem dla frankowiczów. O tym co zmieni uchwała Sądu Najwyższego w sprawach frankowych, dlaczego nie warto czekać na propozycje ugód oraz ile kosztuje proces frankowy czytelnicy mogli przeczytać w Gazecie Pomorskiej. Wywiadu dla czytelników udzielili adwokaci Daniel Ostaszewski i Rafał Przybyszewski.

Przełomowa uchwała

Nadzieja dla frankowiczów

Adwokat Rafał Przybyszewski na łamach magazynu Gazety Pomorskiej skomentował, dlaczego kredytobiorcy z niecierpliwością czekają na uchwałę Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Orzeczenie będzie pierwszym, które tak kompleksowo rozstrzygnie najważniejsze problemy frankowiczów.

W skrócie, Sąd Najwyższy odpowie, czy sądy mogą samodzielnie zmienić niedozwolone postanowienia umowy i zastąpić je innymi klauzulami. Prawników intrygowało dotąd, czy gdy na podstawie umowy nie można ustalić kursu waluty obcej, to czy umowa taka może wiązać strony w pozostałym zakresie.

Dużo problemów przy procesach frankowych wiązało się z ustaleniem terminu przedawnienia roszczeń. Teraz zostanie to rozstrzygnięte. Inną sporną kwestią, o którą pytało wielu frankowiczów przed złożeniem pozwu były zapowiedzi banków, że będą dochodzić od klientów zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z środków pieniężnych w czasie spłaty kredytu. Sędziowie wypowiedzą wiążące stanowisko w tej sprawie.

Dotąd sądy wydawały odmienne, czasem kontrastowe orzeczenia w podobnych kwestiach. W Warszawie zapadały wyroki dość korzystne dla frankowiczów, natomiast w Gdańsku czy Wrocławiu było już zupełnie inaczej. Po 25 marca ma to się zmienić, bo sądy będą związane tą uchwałą. Wyjaśnienie wątpliwości uprości procesy frankowe, a to z pewnością przyspieszy procedowanie. Obecnie wokandy są przeciążone sprawami frankowiczów.

Rafał Przybyszewski, adwokat

Odwiedź także blog:

Można wyjaśnić to na przykładzie: kredytobiorca który wziął 200 000 złotych kredytu indeksowanego do CHF w 2008 i który do chwili obecnej zapłacił już 180 000 złotych, będzie musiał oddać bankowi tylko 20 000 złotych, a nie jak uważa bank jeszcze 240 000 złotych. Nie ma już mowy o żadnych odsetkach, prowizjach marżach, opłatach. Kredytu bowiem po prostu nie ma!

 

Co równie ważne, kredytobiorca będzie uprawniony do żądania zwrotu wszystkich świadczeń jakie spełnił na rzecz banku – sąd odda mu w tym przypadku kwotę 180 000 złotych. Jeżeli bank będzie chciał zwrotu swoich 200 000 złotych będzie musiał wytoczyć pozew. Czy będzie w ogóle do tego uprawniony? Wszystko zależy od jakiego momentu Sądy będą miały obowiązek liczyć początek biegu terminy przedawnienia. Jeżeli Sąd uznałby, iż jest to moment wypłaty środków, wówczas frankowicze nie tylko nie musieliby już nic oddawać bankowi ale również mogli odzyskać wszystkie raty za ostatnie 10 lat!

Co bardzo ważne, orzeczenie dotyczyć ma wszystkich kredytów "pseudofrankowych", a więc indeksowanych i denominowanych. Oznaczać to będzie jasność orzeczniczą dla wszystkich sądów w Polsce. To wygląda trochę jak dodanie przepisu w kodeksie, który sąd musi stosować.

Daniel Ostaszewski, adwokat

Ugody proponowane przez banki

Czy frankowicze mogą liczyć na porozumienie z bankiem?

Od lat mówiło się o systemowym rozwiązaniu problemu. Bez skutku. – Płonne nadzieje, że korzystne ugody dla frankowiczów zaproponują same banki. To wymagałoby przyznania się do nieuczciwych praktyk i otwarcia bankowych skarbców otworem. Na takie rozwiązanie banków po prostu nie stać. Możliwe są jedynie pojedyncze propozycje zawarcia ugód w indywidualnych sprawach, jednak to jedynie kropla w morzu. Mbank przekazał, iż taka kwota kosztowałaby ich ponad 5 mld złotych, tak samo PKO BP. Bank BPH oraz Raiffeisen już zrezygnowały z propozycji. Santander oraz PKO masowo przeprowadzają sondaże wśród swoich klientów odwlekając decyzję. Bank Millenium jak wynika z naszych doświadczeń za wszelką cenę stara się utrzymać aktualne saldo zadłużenia kredytobiorców, co jest niezgodne ze stanowiskiem KNF.

Jak wybrać kancelarię frankową?

Oferta prawników dla frankowiczów

Frankowicze to intratni klienci dla kancelarii prawnych, najczęściej spółek kapitałowych. Kuszą one szybkim i prostym procesem niemal za darmo. a To nie proces o pietruszkę! – to kolejny fragment artykułu dla Gazety Pomorskiej. Pseudo kancelarie nie tłumaczą klientom, że na końcu muszą zapłacić ogromną premię za sukces. Są bardzo natarczywe i nie analizują indywidualnych sytuacji, a nie każda sprawa umowa frankowa nadaje się, aby ją unieważnić czy odfrankowić.

Niestety na rynku pojawiły się firmy, które po wygranym procesie pobierają nawet 30% kwoty, jaką udało się zaoszczędzić kredytobiorcy. Zamiast prawnika, konsultant na infolinii w obcym mieście. Nie wiadomo nawet, kto w korporacji pilnuje danej sprawy, kto stawi się w sądzie. Warto zaufać kancelarii, która kieruje się zasadami etyki i przedstawi przejrzystą ofertę współpracy.
Proces frankowy co prawda nie jest prosty.

To nie typowa sprawa o pietruszkę – jak żartujemy wśród adwokatów. Doświadczona kancelaria jest w stanie dokładnie ocenić sytuację frankowicza i rzetelnie poprowadzić długi proces, pobierając przy tym wynagrodzenie adekwatne do trudności sprawy. Oszukani przez korporacje finansowe, wciąż szukają kancelarii, które zaproponują im przede wszystkim uczciwą ofertę.

Rafał Przybyszewski, adwokat

Więcej w artykule Gazety Pomorskiej

Skontaktuj się z autorem artykułu

Czy masz jakieś pytania? Nurtują Cię wątpliwości? Czy chcesz zapytać o możliwe rozwiązania w Twojej sprawie?

Adwokat Rafał Przybyszewski posiada bogate doświadczenie w prowadzeniu spraw sądowych. Na co dzień doradza klientom w skomplikowanych zagadnieniach cywilnych, spadkowych, rodzinnych i karnych. Pomaga też przedsiębiorcom rozwiązywać ich bieżące problemy.

Rafał Przybyszewski

Adwokat

+48 668 003 285